środa, 6 kwietnia 2016

Jak przekuć brak pracy w sukces osobisty?

Moje spotkania ze znajomymi w Polsce miały jeden stały i niezmienny punkt programu. Po wypiciu pierwszej kawki, wymianie najciekawszych informacji, ogólnym rozluźnieniu atmosfery i co najważniejsze - upewnieniu się, że nadal nie pracuję, zawsze padało jedno pytanie: Ale właściwie to Ty się tam nie nudzisz? 

Na początku z uśmiechem wymieniałam sprawy, którymi aktualnie się zajmuję: intensywna nauka francuskiego, realizowanie kursów online po angielsku, kursy poszerzające moje kwalifikacje zawodowe,... Najczęściej jednak znajomi zamykali to wszystko w jednym stwierdzeniu: ach, więc odpoczywasz. 

Po pewnym czasie, ale przede wszystkim po przyswojeniu mądrych uwag Polek, które podobnie jak ja mieszkają za granicą, postanowiłam nieco zmienić strategię w tego typu rozmowach. Aktualnie odpoczywam, zwiedzam i podziwiam piękne francuskie widoki. 

Jednak tego typu rozmowy skłoniły mnie do refleksji na temat radzenia sobie z brakiem pracy. Jak nie dać się monotonii? 

1. Rozwój osobisty.


W moim przypadku najważniejszy punkt dnia. To praca nad sobą pozwala mi zachować świadomość, że każdy kolejny dzień przybliża mnie do czegoś. Nieważne jaką dziedzinę wybierzesz: naukę języka, literaturę specjalistyczną, ćwiczenia fizyczne, pielęgnowanie relacji z dziećmi czy kurs fotografii. Ważne, aby każdego dnia mieć poczucie, że robisz coś, co jest dla Ciebie ważne. 

2. Nabranie dystansu, czyli zobacz swoją scenę!


Pewnego dnia postanowiłam po prostu stanąć obok siebie w pewnym oddaleniu i spojrzeć na swoje życie z boku. Co zobaczyłam? Zupełnie inną rzeczywistość niż tą, która jeszcze przed chwilą rysowała się w mojej głowie. Już nie widziałam jedynie małego pokoju, w którym musimy pomieścić się ze wszystkimi naszymi rzeczami i deszczu za oknem. Nagle zobaczyłam, że mieszkamy w uroczym, francuskim miasteczku, a na wyciągnięcie ręki mamy widoki zapierające dech w piersiach. Codziennie mogę rozpocząć dzień od bonjour mon cheri oraz prawdziwego, francuskiego croissanta. Nagle zobaczyłam to, co widzą ludzie, którzy ledwo mnie znają. Swoją scenę, już bez kulis.

3. Planowanie dobrych rzeczy i... celebrowanie momentów. 


Uwielbiam planować, sprawia mi to przyjemność samą w sobie. Teraz organizuję nasz upragniony wyjazd wakacyjny i z każdym kolejnym krokiem niemal czuję już zapach wakacji. Ważne, aby skupić się na planowaniu czegoś, co sprawi Ci przyjemność. Może weekendowy wypad w góry? Zakup książki, którą z przyjemnością będziesz czytać na świeżym powietrzu? Planuj i ciesz się samym procesem, celebruj ten czas. Być może odkryjesz, że nie tylko realizacja celu sprawia radość, ale i droga do niego. 

4. Przyjaciele na wyciągnięcie ręki.


Tak, nawet będąc za granicą mogę powiedzieć, że moi przyjaciele są bardzo blisko. Żyjąc w czasach, które stwarzają tak wiele wspaniałych możliwości, pozostaje nam jedynie korzystać z dobrodziejstw technologii. Wspólna kawka przez skype? Rozmowa z kilkoma osobami na raz? Czemu nie! Okazuje się, że będąc oddalonym o tysiące kilometrów, znalezienie czasu na takie spotkanie może stać się o wiele łatwiejsze. 

5. Zapisywanie sukcesów. 


Brak pracy zawodowej spowodował, że straciłam ważny element, który codziennie mówił mi: "byłaś w pracy, a więc zrobiłaś całe mnóstwo ważnych rzeczy". Teraz te "ważne rzeczy" stały się płynne, ponieważ wyłącznie ja o nich decyduję, tylko ja o nich wiem i nikt mnie z nich nie rozlicza. Piękne, ale i niebezpieczne... Niebezpieczne, bo po dniu wypełnionym różnego rodzaju aktywnościami może pojawić się myśl "nie zrobiłam nic takiego". Błąd! Ugotowałaś obiad, zajęłaś się dziećmi, byłaś na kursie językowym, przeczytałaś coś ważnego? Zapisz to. Po każdym dniu znajdź chwilę, aby spisać wszystkie swoje aktywności. Taka lista pozwala zorientować się na co poświęcamy czas, czego jest dużo, a czego być może za mało. Przede wszystkim zaś przypomina nam, że owszem - zrobiłaś całe mnóstwo ważnych rzeczy

aforyzmy cytaty teatr scena


11 komentarzy:

  1. Twoi znajomi tak mówili, bo Ci zazdroszczą. Po za tym nie ma nic złego w "odpoczywaniu", jeśli tylko Ty czujesz się z tym dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj przyznam, ze nigdy sie na emigracji nie nudziłam... A tez we Francji mieszkam od 1995 roku na stałe. Aktualnie w Bordeaux. To takie samo zycie jak w rodzinnym kraju z urozmaiceniami... Ale pęd ten sam, praca, dom, dziecko czy dzieci, rodzina, przyjaciele... Zycie kulturalne... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez taki czas życie musiało już nabrać rozpędu, a Francja stać się drugim domem :) Ja dopiero rozpoczynam swoją przygodę w tym pięknym kraju, mam nadzieję że też niebawem przyspieszę :-)

      Usuń
  3. Spotykam się w podobnymi opiniami na temat pracy w domu.. bo przecież skoro jestem w domu to zawsze mogę przerwać pracę.. Nie patrz na innych- rób swoje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach ci wszyscy życzliwi wokół.. Wydaje mi się, że właśnie pracy w domu zazdrości się najbardziej, poza tym... wszędzie dobrze gdzie nas nie ma ;) Nie oglądać się na innych i robić swoje to najlepsze motto! :))

      Usuń
  4. Do Paryza przyjechalam (ja sie okazalo na zawsze) w czerwcu 1990 i choc wiele podrozuje, to od tamtego dnia wlasnie Paryz stal sie moim punktem odniesienia i miejscem gdzie zapuscilam korzenie. Z perspektywy tylu lat moge tylko ci powiedziec : ciesz sie tymy pierwszymi latami tak jak to wlasnie postanowilas robic sadzac po wpisie, bo to juz nigdy nie wroci. Nie zauwazysz nawet gdy zycie nabierze pedu, pojawi sie praca, byc moze dzieci i z roku na rok sezony zaczna mijac coraz szybciej.
    Pomysl na zapisywanie jest swietny. Niechodzi tu wcale o pisamie pamietnika. Ja od lat w cienkich zeszytach moleskine zapisuje w punktach co sie dzialo danego dnia. Mam tych zeszytow juz cala kolekcje i czasem kartkuje... Dopiero po takiej lekturze zauwazasz jak bogate jest twoje zycie...
    Tak wiec szczesliwego zycia we Francji ci zycze :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie zeszyty to musi być wspaniała pamiątka!! Dzięki Tobie właśnie poszerzyłam swoje zapiski o takie bieżące sprawy :) Okazuje się, że różne miłe drobiazgi bardzo szybko ulatują z pamięci, choć nie powinny. Marzę o momencie, żeby móc przekartkować takie pamiątkowe zeszyty i wrócić do różnych przyjemnych momentów. Dziękuję Ci Nika za cudną inspirację :))

      Usuń
    2. Dziękuję też za ciepłe słowa :) Okazuje się, że uważności trzeba się nauczyć, bo wbrew pozorom wcale nie przychodzi sama z siebie. Nie wiedziałam, że mieszkasz we Francji już tak długo, to musi być niesamowite uczucie czuć się tutaj jak w domu :)) Przesyłam moc pozdrowień z południa!

      Usuń
  5. Brak pracy to nieoceniona możliwość dążenia do celu, do którego droga byłaby utrudniona gdybyśmy pracowali. Życie, dzieciaki, dom to też praca, ale i część codzienności dla tych którzy dodatkowo pracują. Też pd 10 lat "nie pracuję". Siedzę w domu i dążyłam do celu wypruwając sobie niemal żyły. Ale w pozytywnym sensie. Robiłam i dalej robię to z pasji. Nie dlatego, że ktoś mi kazał, ani że ktoś czegokolwiek takiego ode mnie wymagał. Tylko po prostu - mogłam to robić. Dostałam szanse by to robić. Gdybym pracowała nigdy bym tych marzeń nie mogła spełnić i nigdy nie mogłabym w takim stopniu się doskonalić w tej dziedzinie. W tym roku będę się ubiegać o uzyskanie prawa do wykonywania zawodu. Pracuje non stop właściwie, ale w domu i nikt tego jako pracy nie traktuje. Nigdy w tym też nie chodziło mi o kasę, ale by robić to co się kocha. Ilu ma tak serio możliwość rozwijać się bez przeszkód w kierunku, który wybiera z pasji? Brak pracy przymusowej dla przetrwania to blogoslawienstwo. Wtedy mozna zajac sie tym co sie kocha i po xxx latach też na tym zarabiać i być szczęśliwym ;) Mnie nigdy jakos nie dokuczały żadne komentarze z którymi się spotykasz. Zawsze uważałam, że to co robię jest pracą, nawet kiedy pieniądze na nią tylko wypływały z kieszeni. Traktowałam to jako inwestycje. Każdy biznes by mógł zacząć zarabiać musi wyłożyć gotówkę. Czy wtedy ludzie też mówią, że to nie praca? Zmień podejście. Uczysz się? Mów ludziom, że się uczysz. Pracujesz w swoim uznaniu? Mów ludziom, że pracujesz. Fakt siedzenia w domu bez oficjalnej pracy nie oznacza, że faktycznie nie pracujesz. A nawet jeśli nie- to się tego nie wstydź. Takie moje zdanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądrze powiedziane :)) Dopiero uczę się takiego podejścia i odkrywam, że można cieszyć się swoją codziennością oraz doceniać podarowany czas. Do tej pory żyłam w niesamowitym pędzie i do tego przyzwyczaiłam swój umysł, ale właśnie pokazuję mu że "można inaczej" i tak jak mówisz, czerpać z tego przyjemność. Dziękuję :)

      Usuń