Nigdy nie mów nigdy?
W przeciągu ostatnich trzech lat moje życie wywróciło się całkowicie do góry nogami, przekoziołkowało kilka razy i zajęło ostateczną, stabilną pozycję. Zupełnie tak, jakbym całe życie szła w niewłaściwym kierunku, aż w końcu spotkała kogoś, kto podarował mi kompas i zawrócił na moją ścieżkę.
Gdyby ktoś na początku tej drogi powiedział mi, że za trzy lata będę szczęśliwą mężatką mieszkającą we Francji to na pewno popukałabym się wymownie w czoło, szczerze rozbawiona takim niemożliwym scenariuszem. Na szczęście nikt nic takiego nie powiedział, ja odnalazłam ścieżkę i dzięki temu jestem tu, gdzie jestem :)
Nabieram jednak pokory i staram się nie używać określenia "nigdy", bo życie bywa zaskakujące. Dawniej bardzo dużo planowałam, wiedziałam co będzie działo się za rok i ze zdziwieniem odkrywałam, że moja koleżanka nie planuje dalej, niż miesiąc - bo nie jest w stanie. Co to znaczy? Wówczas nie rozumiałam, przecież moje życie było takie rozplanowane. Odkąd jednak związałam swoje życie z M. pojawiło się dużo spontaniczności i niespodziewanych zwrotów akcji. Nie mam pojęcia co wydarzy się za rok, ale taka świadomość mnie nie przeraża.
No, przynajmniej nie bardzo ;)