Moje spotkania ze znajomymi w Polsce miały jeden stały i niezmienny punkt programu. Po wypiciu pierwszej kawki, wymianie najciekawszych informacji, ogólnym rozluźnieniu atmosfery i co najważniejsze - upewnieniu się, że nadal nie pracuję, zawsze padało jedno pytanie: Ale właściwie to Ty się tam nie nudzisz?
Na początku z uśmiechem wymieniałam sprawy, którymi aktualnie się zajmuję: intensywna nauka francuskiego, realizowanie kursów online po angielsku, kursy poszerzające moje kwalifikacje zawodowe,... Najczęściej jednak znajomi zamykali to wszystko w jednym stwierdzeniu: ach, więc odpoczywasz.
Po pewnym czasie, ale przede wszystkim po przyswojeniu mądrych uwag Polek, które podobnie jak ja mieszkają za granicą, postanowiłam nieco zmienić strategię w tego typu rozmowach. Aktualnie odpoczywam, zwiedzam i podziwiam piękne francuskie widoki.
Jednak tego typu rozmowy skłoniły mnie do refleksji na temat radzenia sobie z brakiem pracy. Jak nie dać się monotonii?
1. Rozwój osobisty.
W moim przypadku najważniejszy punkt dnia. To praca nad sobą pozwala mi zachować świadomość, że każdy kolejny dzień przybliża mnie do czegoś. Nieważne jaką dziedzinę wybierzesz: naukę języka, literaturę specjalistyczną, ćwiczenia fizyczne, pielęgnowanie relacji z dziećmi czy kurs fotografii. Ważne, aby każdego dnia mieć poczucie, że robisz coś, co jest dla Ciebie ważne.
2. Nabranie dystansu, czyli zobacz swoją scenę!
Pewnego dnia postanowiłam po prostu stanąć obok siebie w pewnym oddaleniu i spojrzeć na swoje życie z boku. Co zobaczyłam? Zupełnie inną rzeczywistość niż tą, która jeszcze przed chwilą rysowała się w mojej głowie. Już nie widziałam jedynie małego pokoju, w którym musimy pomieścić się ze wszystkimi naszymi rzeczami i deszczu za oknem. Nagle zobaczyłam, że mieszkamy w uroczym, francuskim miasteczku, a na wyciągnięcie ręki mamy widoki zapierające dech w piersiach. Codziennie mogę rozpocząć dzień od bonjour mon cheri oraz prawdziwego, francuskiego croissanta. Nagle zobaczyłam to, co widzą ludzie, którzy ledwo mnie znają. Swoją scenę, już bez kulis.
3. Planowanie dobrych rzeczy i... celebrowanie momentów.
Uwielbiam planować, sprawia mi to przyjemność samą w sobie. Teraz organizuję nasz upragniony wyjazd wakacyjny i z każdym kolejnym krokiem niemal czuję już zapach wakacji. Ważne, aby skupić się na planowaniu czegoś, co sprawi Ci przyjemność. Może weekendowy wypad w góry? Zakup książki, którą z przyjemnością będziesz czytać na świeżym powietrzu? Planuj i ciesz się samym procesem, celebruj ten czas. Być może odkryjesz, że nie tylko realizacja celu sprawia radość, ale i droga do niego.
4. Przyjaciele na wyciągnięcie ręki.
Tak, nawet będąc za granicą mogę powiedzieć, że moi przyjaciele są bardzo blisko. Żyjąc w czasach, które stwarzają tak wiele wspaniałych możliwości, pozostaje nam jedynie korzystać z dobrodziejstw technologii. Wspólna kawka przez skype? Rozmowa z kilkoma osobami na raz? Czemu nie! Okazuje się, że będąc oddalonym o tysiące kilometrów, znalezienie czasu na takie spotkanie może stać się o wiele łatwiejsze.
5. Zapisywanie sukcesów.
Brak pracy zawodowej spowodował, że straciłam ważny element, który codziennie mówił mi: "byłaś w pracy, a więc zrobiłaś całe mnóstwo ważnych rzeczy". Teraz te "ważne rzeczy" stały się płynne, ponieważ wyłącznie ja o nich decyduję, tylko ja o nich wiem i nikt mnie z nich nie rozlicza. Piękne, ale i niebezpieczne... Niebezpieczne, bo po dniu wypełnionym różnego rodzaju aktywnościami może pojawić się myśl "nie zrobiłam nic takiego". Błąd! Ugotowałaś obiad, zajęłaś się dziećmi, byłaś na kursie językowym, przeczytałaś coś ważnego? Zapisz to. Po każdym dniu znajdź chwilę, aby spisać wszystkie swoje aktywności. Taka lista pozwala zorientować się na co poświęcamy czas, czego jest dużo, a czego być może za mało. Przede wszystkim zaś przypomina nam, że owszem - zrobiłaś całe mnóstwo ważnych rzeczy.













